Grudzień 2005
Z wielką radością witam was w grudniu.

Tym razem postanowiłam Wam co nieco pokazać...
Tak wygląda pokrywka od kufra na zabawki....

a tak się wali łyżką w pokrywkę :)

Tutaj jest słoneczko...

tu latawiec...

a tu takie cóś.

I więcej już nic nie pokaże :-P

Jak ostatnio byliśmy u mojej mamy chrzestnej to było strasznie dużo ludzi a w pewnym momencie pojawił się strasznie dziwny facet.
Pierwszy raz widziałam żeby ktoś się tak ubierał i do tego stopnia zaniedbał owłosienie na twarzy.
Chyba zdawał sobie sprawę z braków w swoim wyglądzie bo dla załagodzenia sprawy przyniósł wszystkim po prezencie :)

A Maciek to się chyba trochę przestraszył jak ten gość do niego zagadał

I na całej imprezie to chyba tylko ja go nie znałam bo poza mną to wszyscy mowili do niego po imieniu.
Mama, mama patrz, ten zarost to chyba sztuczny?!?!?

Ja też dostałam prezent choć mama chyba jest bardziej poekscytowana niż ja.

W każdym razie przekonałam się do niego.

Z bliska widać, że broda bankowo była sztuczna :)

A teraz pokażę wam kilka sztuczek. Najpierw stanie na jednej ręce :)

Co? Słabo...?

No to może pokaz flamenco...?

No i mamy w końcu Boże Narodzenie - moje pierwsze :-D
Czyż nie wygladam pięknie w tej sukience...? Idealne zdjęcie do albumu rodzinnego.

Troszkę mi się dłuży te czekanie na prezenty.

No w końcu... Niezłe radio co...?

Bryczka też nieczego sobie :)

No i mamy drugą wigilię. To się nazywa tempo :)

Tylko jeszcze śmiga bryczką dla relaksu i mogę się znów brać za prezenty.

Niestety wszystko dobre się kiedyś kończy :(

Trochę śniegu spadło a oni mnie od razu w taki niewyjściowy celofan pakują

Tato! Tato! Jakiś metrosexualny facet w bransoletce się do mie dostawia!!!
Czy te oczy mogą kłamać? Chyba nie!
