Luty 2005
Kolejny dzień i kolejny miesiąc...
... ale ten czas leci :)
Tutaj jeszcze jestem w szpitalu św. Zofii.
No i nareszcie jestem w domu.
Co ciekawe to mimo, iż bywałam tu wcześniej wielokrotnie to nigdy wcześniej nie zwróciłam uwagi na kolor ścian :)
Nie da się ukryć, że większość czasu spędzam na spaniu ale żeby od razu wszystkie zdjęcia robić mi w poziomie...?! Cóż za brak kreatywności?!?! ;-P
"Nadejszła wiekopomna chwila!" Pierwszy spacer. Wygląda na to że tata jest podekscytowany dużo bardziej niż ja.
Hura!!! Mam cichego wielbiciela!!!
Dostałam pierwszą Walentynkę :)
Muszę Wam powiedzieć, że nie wiem po co rodzice trzymają tego sierściucha?
Nic nie robi tylko śpi i śpi.
uuu makarena...:)

... no i po imprezce :(
