Maj 2005

Maj, jak to maj, zaczął się od długiego weekendu.

Podobnie jak pół Polski, wybraliśmy się z rodzicami na kilkudniowy wypad za miasto.

Choć całe zwiedzanie okolicy odbywało się przy moim raczej biernym udziale...

... to przynajmniej w końcu porządnie wypoczęłam


Innym razem poszłam z rodzicami na imprezę i choć większość czasu przespałam to podobno była bardzo udana.

Trochę siedziałam...

...trochę mnie nosili...

...trochę latałam...

...i tak do znudzenia.


W końcu rodzice zrealizowali swoją obietnicę i zabrali mnie na basen.

Zwróćcie uwagę na czaderskie gatki jakie mi założyli na tą okazję :)

Wsadzili mnie w takie fajne, czerwone koło i pływałam jak jakaś pani prezes :)

Chwytam w lot i jak dam nogę to mnie nie złapiecie :)

Pani ratownik pokazywała jak dać nurka pod wodę i jak widac trochę się zdziwiłam.

W jacuzzi jest fajnie i jak puścisz bąka to nikt nie zauważy :)

A w drodze powrotnej już śniłam o medalach na olimpiadzie...


Muszę się Wam przyznać, że czasem spieramy się z tatą o różne rzeczy ale on strasznie szybko się irytuje...

ale potem udaje się go udobruchać i wyciągnąć na spacer (zwróćcie uwagę, że ten szaleniec próbuje wjechać wóżkiem na drzewo!!!).

Ogólnie rzecz biorąc to dobrana z nas para :o)


Innym razem spotkałam się z moim chrzestnym i on stwierdził, że nauczy mnie chodzić...

choć trochę się zdziwiłam to nie było tak źle i postanowiłam, że kiedyś musze się tego chodzenia nauczyć...

ale póki co pozostaje mi wózek...

no i leżaczek :o)

Księga Gości

statystyki www stat.pl